Nie wiem jak to się dzieje, że życie zawsze nas zaskakuje. Nie musimy zrobić nic specjalnego, a nagle okazuje się, że jesteśmy hipermilionerami albo że jesteśmy śmiertelnie chorzy. Czasami z ukrycia patrzy na nas szczęście, by wyjść z niego w najmniej oczekiwanym momencie. Wtedy... pozostaje nam już tylko je zaprosić. Często jest to szczęście krótkotrwałe, ale czasami towarzyszy nam przez całe życie. Nie jest sztuką poddać się, gdy nas opuści, choć tak chciałoby zrobić większość z nas... Sztuką jest znaleźć je wtedy ponownie w czymś zupełnie innym. Co mam na myśli pisząc 'szczęście'? Nie da się tego opisać. Każdy ma inną definicję tego słowa. Dla niektórych mogą to być pieniądze, dla innych rodzina, miłość, zwierzęta, dom. U mnie osobiście to wygląda tak... Mojego największego szczęścia jeszcze nie znalazłam. Może to dlatego, że jestem bardzo młoda. Kocham życie, nie doznałam wielkich rozczarowań miłosnych. Co ktoś taki jak ja może wiedzieć o szczęściu? Zapewne wiem o nim niewiele. Życie wciąż mnie zaskakuje. Szukam go. Jednym z moich ostatnich, najprawdopodobniej krótkotrwałych szczęść jest pewien chłopak. Poznałam go przedwczoraj. To prawda... nie wiem nic o miłości. Ale co mam powiedzieć jak myśląc o nim robi mi się bardzo ciepło w środku. Może to nic nie znaczy, może jednak coś, może to on będzie moim szczęściem na całe życie, może będzie nim ten blog, który zaczynam dziś pisać. Nawet nie wiem czy go będę kontynuować. Wiem jednak jedno. Życie to na naprawdę najpiękniejszy dar, idźmy z nim jak najlepiej.
E.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz